niedziela, 10 lipca 2011

Wycieczka na Podlasie i Białostocczyznę (7-10 lipca 2011 r.)

.
Nasza czterodniowa wycieczka na Podlasie i Białostocczyznę w niedzielę wieczorem (10-go lipca 2011 r.) dobiegła do szczęśliwego finału.

Dzień 1 (7.07.2011 czwartek)
Przed południem w Białowieskim Parku Narodowym z bardzo kompetentną przewodnik PTTK Barbarą Leoniuk zwiedzaliśmy Rezerwat Pokazowy Żubrów i szlak dębów królewskich pokonując pieszo trasę około 1,6 km. O godz. 12.30 zjedliśmy smaczny obiad w jednej z białowieskich restauracji o bardzo trafnej nazwie "Pokusa". Po obiedzie w Białowieży obejrzeliśmy eksponaty w Muzeum Przyrodniczo-Leśnym, Park Pałacowy, cerkiew św. Mikołaja (z zewnątrz) – spacerując około 1 km.
Zatrzymaliśmy się również przy byłej stacji kolejowej Białowieża-Towarowa czynnej w latach 1897-1997. Budynek dworcowy został zamieniony na „Restaurację Carską”. Zakwaterowaliśmy się w przyjemnym pensjonacie „Unikat” w Białowieży, gdzie posililiśmy się smaczną obiado-kolacją.
(Białowieża to duża wieś położona w województwie podlaskim, na Równinie Bielskiej, w powiecie hajnowskim, nad Narewką, o charakterze małomiasteczkowym. Wieś jest siedzibą gminy Białowieża oraz Białowieskiego Parku Narodowego, obejmującego 17% polskiej części Puszczy Białowieskiej. Liczy około 2,7 tys. mieszkańców. W przeszłości w Białowieży bywali polscy królowie, rosyjscy carowie i komunistyczni władcy, m.in. Nikita Chruszczow. Z uwagi na duże skupienie placówek badawczych Białowieża jest miejscowością w Polsce, w której występuje najwyższy odsetek osób z wyższym wykształceniem, mieszka w niej 8 naukowców z tytułem profesora belwederskiego)
Dzień 2 (8.07.2011 piątek)
Po śniadaniu w pensjonacie „Unikat” odjechaliśmy do Hajnówki, gdzie o godz. 10.00 zwiedziliśmy piękny prawosławny sobór św. Trójcy, o której informacji udzielił nam niezwykle uduchowiony i głęboko religijny batiuszka (=ksiądz prawosławny) Mariusz Jurczuk, (żonaty, dwoje dzieci).
Potem wyjechaliśmy do Białegostoku i około godz. 12.00 do 18.00 ze wspaniałym przewodnikiem Andrzejem Klimaszewskim zwiedzaliśmy piękne centrum miasta (pałac Branickich, katedra, pomnik Zamenhofa, spacer po deptaku) podczas zwiedzania zjedliśmy obiad. Po godz. 18.00 i pojechaliśmy na nocleg z centrum Białegostoku do Supraśla. Zakwaterowaliśmy się w funkcjonalnym Powiatowym Ośrodku Sportu i Rekreacji "Bukowisko", tuż obok męskiego klasztoru prawosławnego.
(Hajnówka - miasto i gmina w województwie podlaskim, siedziba władz powiatu hajnowskiego. Od 2007 r. w gminie wprowadzono język białoruski jako język pomocniczy. Ze względu na swoje położenie niedaleko Białowieży i puszczy nazywane jest "bramą do Puszczy Białowieskiej". Miasto liczy około 21,5 tys. mieszkańców.
Białystok - miasto na prawach powiatu w północno-wschodniej Polsce, w Nizinie Północnopodlaskiej leżące nad rzeką Białą. Jest stolicą województwa podlaskiego i siedzibą władz ziemskiego powiatu białostockiego. Miasto liczy około 295 tys. mieszkańców.
Supraśl – miasto w woj. podlaskim, w powiecie białostockim, siedziba gminy miejsko-wiejskiej Supraśl. Położone jest nad rzeką Supraślą, na Wysoczyźnie Białostockiej, jest otoczone Puszczą Knyszyńską, historycznie na Podlasiu. Zaliczane do aglomeracji białostockiej. Miasto liczy około 4,6 tys. mieszkańców.)

Dzień 3 (9.07.2011 sobota)
Ok. godz. 9.00 spotkaliśmy się z przewodnik PTTK Katarzyną Pierwienis-Laskowską i zwiedzaliśmy Supraśl (zapierające dech w piersiach Muzeum Ikon, imponująco piękny i wielki kompleks po-bazyliański – obecnie męski klasztor prawosławny, arboretum w Kopnej Górze), Krynki, Kruszyniany (meczet i mizar, jurta tatarska - tam zjedliśmy bardzo obfity i egzotyczny posiłek tatarski). Nasza przewodniczka Kasia oprócz licznych interesujących faktów obdarzała nas nieprzerwanie ciepłym uśmiechem.
(Krynki – miasto na Wysoczyźnie Białostockiej, nad Krynką, w woj. podlaskim, w powiecie sokólskim, siedziba gminy Krynki. Krynki liczą około 2,7 tys. ludności.
Kruszyniany – wieś w Polsce położona w województwie podlaskim, w powiecie sokólskim, w gminie Krynki. Liczba ludności 160 osób.)
Dzień 4 (10.07.2011 niedziela) rano po śniadaniu wyjechaliśmy z gościnnego Supraśla w kierunku Kościerzyny. Tuż za Supraślem zatrzymaliśmy się w miejscowości Choroszcz, gdzie zwiedziliśmy Pałac Branickich i znajdujące się w nim Muzeum Wnętrz Pałacowych. Przejeżdżaliśmy przez Łomżę, Pisz zatrzymując się na smaczny obiad w Szczytnie w restauracji „Zacisze”. Zrobiliśmy sobie jeszcze pamiątkowe zdjęcie przy pobliskim pomniku Krzysztofa Klenczona, znanego polskiego artysty - muzyka, kompozytora i gitarzysty. Artystę pochowano właśnie w Szczytnie, gdzie spędził młodzieńcze lata, zdał maturę i stąd też wyruszył w świat z gitarą. (Pomnik odsłonięto w 2009 r.) Do domu wróciliśmy bezpiecznie i zgodnie z planem około godz. 20.30.
.
[Uwaga! Aby zobaczyć zdjęcie w powiększeniu należy kliknąć na nie dwukrotnie lewym kursorem myszki.]
.
Na zdjęciu nasi seniorzy przed prawosławną cerkwią Św. Mikołaja w Białowieży, którą obejrzeliśmy z zewnątrz w czwartek, 7-go lipca 2011 r. w pierwszym dniu wycieczki. Warto podkreślić, że nasza wycieczka miała wyraźnie ekumeniczny charakter. Zwiedzaliśmy Podlasie i Białostocczyznę, a więc tereny, gdzie katolicy są tylko połową, albo mniejszością religijną, a obok liczną grupą stanowią nasi bracia prawosławni, którzy podobnie jak my, są chrześcijanami.

Nasza grupa przy Muzeum Przyrodniczo-Leśnym w Białowieży.

Dwa zdjęcia naszych wycieczkowiczów (powyżej i poniżej) na terenie pensjonatu "Unikat" w Białowieży.



Nasza wycieczka przed prawosławnym soborem św. Trójcy w Hajnówce wybudowanym w latach 1972-1992.

O soborze św. Trójcy w Hajnówce opowiadał nam niezwykle uduchowiony i głęboko religijny batiuszka (батюшка = ksiądz prawosławny) Mariusz Jurczuk, który od razu zjednał sobie naszą głęboką sympatię, podziw, szacunek i wdzięczność. Okazuje się, że można skutecznie ewangelizować nawet oprowadzając po świątyni. Cieszymy się, że my w kościele rzymsko-katolickim też mamy wielu takich wspaniałych i żarliwych kapłanów.

Po Hajnówce zwiedzaliśmy atrakcje Białegostoku. Wizytówką miasta pod względem architektonicznym jest zespół: Park miejski - Planty, pałac Branickich, ulica Jana Kilińskiego oraz pasaż - Rynku Kościuszki z jego zabudową, które wspólnie tworzą w centrum miasta specyficzne miejsce kulturalno - wypoczynkowe. Nawet nieliczni malkontenci w naszej grupie nie ukrywali swego zachwytu dla przepięknego centrum stolicy woj. podlaskiego. Na początku ulicy Jana Kilińskiego znajduje się Pałacyk Gościnny, wzniesiony przez Branickich (ok. roku 1771) dla takich hetmańskich gości, dla których zabrakłoby miejsca w pałacowych oficynach. Obecnie mieści się w nim Pałac Ślubów (Urząd Stanu Cywilnego).

Na powyższej fotografii nasza grupa we wnętrzu Pałacyku gościnnym Branickich. Pałac zbudowano w połowie XVIII wieku (ok. roku 1771) w stylu barokowym. Znajduje się przy ul. Kilińskiego w centrum miasta. Obecnie mieści się w nim Urząd Stanu Cywilnego. Nazywany również: Pałacykiem Ślubów, Domem Koniuszego. Nasz zachwyt wywołały śliczne malowidła w gustownych komnatach pałacu.

W 1887 r., mieszkaniec Białegostoku Ludwik Zamenhof utworzył międzynarodowy język Esperanto. Widoczna na powyższym zdjęciu Elżbieta Brzezińska zdobyła uprawnienia pilota wycieczek w 1985 r. dzięki m.in. opanowaniu Esperanta (podobnie zresztą jak jej mąż Zdzisław.) W 2009 R. w Białymstoku otwarto kolejną atrakcję turystyczną: Szlak Esperanta i Wielu Kultur. Kilkanaście tematycznych tablic rozmieszczonych w centrum miasta prezentuje spacerującym po Białymstoku ważne miejsca związane z esperantem i jego twórcą oraz z wielokulturowością i historią miasta. Na tablicach umieszczono zdjęcia obiektów oraz opis w trzech językach: polskim, esperanto i angielskim, oraz informację w alfabecie Braille'a. (Schemat Szlaku i ciekawe informacje związane z miastem znaleźć można na stronie internetowej Szlaku: http://odkryj.bialystok.pl/szlak_esperanto_i_wielu_kultur/).

Pomnik Ludwika Zamenhofa w Białymstoku, mieście jego urodzenia w 1859 r. (zmarł w 1917 r. w Warszawie gdzie również został pochowany). L. Zamenhof jest twórcą międzynarodowego języka Esperanto. W 1887 r. ukazała się rosyjskojęzyczna książka "Język międzynarodowy. Przedmowa i podręcznik kompletny", pod pseudonimem Doktoro Esperanto, oznaczającym "mającego nadzieję doktora". Słowo to przyjęło się z czasem jako nazwa samego języka. W tym samym roku podręcznik został wydany po polsku, francusku, niemiecku i angielsku.

Na zdjęciu powyżej ogrody przy Pałacu Branickich (na dalszym planie) oraz Katedra Białostocka (= Bazylika Mniejsza Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i jednocześnie Sanktuarium NMP Matki Miłosierdzia; bazylika mniejsza od 1985, katedra od 1991, archikatedra od 1992) z lotu ptaka.


Zadziwiająca jest historia budowy tej niezwykłej świątyni. Wierni bardzo długo zabiegali o pozwolenie i wreszcie dostali od władzy carskiej zgodę tylko na rozbudowę już istniejącego małego kościółka, ponieważ w ramach polityki rusyfikacji ludności polskiej nie pozwalano na budowę nowych świątyń. Jednak przybudówka, powstająca w miejscu prezbiterium Starego Kościoła, rozrosła się do całkiem sporych rozmiarów i to pod okiem władzy, w dużej mierze korumpowanej przez mieszkańców.

Pałac Branickich to największa atrakcja turystyczna Podlaskiego i najciekawszy zabytek Białegostoku, do którego udaliśmy się z przewodnikiem. Do Pałacu przylegają rozległe ogrody wzorowane na francuskich rozwiązaniach przestrzennych i dekoracyjnych. Po dwóch latach olbrzymich prac rewaloryzacyjnych kosztujących w sumie kilkanaście milionów złotych, mogliśmy podziwiać w pełnej krasie mniej więcej to, co z pałacowych okien widział hetman Branicki. Wzdłuż alei ustawione są na postumentach kamienne rzeźby. Naszą uwagę przyciągnęły piękne posągi, m.in. Wenus i Adonisa.

Nasze panie bez wahania wybrały przystojnego pana w stroju Adama (czyli Adonisa) ... a panowie ...

... a nasi panowie atrakcyjną blondynkę w stroju Ewy (czyli Wenus).

Nasza wycieczka z flagą Gminy Kościerzyna przed Pałacem Branickich, którego doskonale zachowane wnętrza zwiedziliśmy z przewodnikiem.
Pałac Branickich to zabytkowy pałac w Białymstoku, jedna z najlepiej zachowanych rezydencji magnackich epoki saskiej na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej w stylu późnobarokowym określany mianem "Wersalu Podlasia", Wersalem Północy czy także Polskim Wersalem.
Obecnie w pałacu ma siedzibę rektorat Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Na fotografii powyżej: Nasza grupa przed pomnikiem księdza Jerzego Popiełuszko. Postać księdza Popiełuszko i jego tragiczna śmierć jest znana wszystkim. Stał się symbolem nieugiętej wiary w Boga i wolną Polskę za co zapłacił najwyższą cenę. Od jego męczeńskiej śmierci (19.10.1984 roku) do dzisiaj powstało 70 pomników, w tym 8 za granicami Polski upamiętniających tą wyjątkową postać. Autorką, powstałego w 1991 r. przy ul. Kilińskiego monumentu, jest białostocka rzeźbiarka Jadwiga Szczykowska Załęska. Papież Jan Paweł II modlił się przy nim w 1991 r.

Na tym zdjęciu jesteśmy już w Supraślu w altance na terenie przyjemnego ośrodka "Bukowisko". Panie Urszula i Maria przygotowują dla nas porcje wyśmienitej drożdżówki, której niezrównany smak sprawił, że o wypiekach pani Uli już dawno mówi się w samych superlatywach poza granicami naszego województwa. Na drugim planie Dwa Asy: panowie Stanisław (z akordeonem) i Andrzej (z saksofonem), którzy umilali nam wieczorne spotkanie wspaniałą muzyką.

Na naszej wycieczce sprzyjało nam dosłownie wszystko: piękna pogoda, wspaniali przewodnicy, ośrodki zakwaterowań itp. Dodatkową radosną niespodziankę sprawił nam ks. Robert Ciżewski - Mistrz Nowicjatu Misjonarzy Świętej Rodziny w Wielkim Klińczu, który dołączył do naszej grupy i zechciał zatrzymać się na jeden nocleg w "Bukowisku", aby nam towarzyszyć [na zdjęciu powyżej - w środku (w okularach)]. Jak widać, Ksiądz Robert doskonale wie, że bardzo ważnym środkiem ewangelizacji jest przyjazny uśmiech.


Mieliśmy szczęście, ponieważ Powiatowy Ośrodek Sportu i Rekreacji "Bukowisko" w Supraślu, gdzie byliśmy zakwaterowani przez dwie doby, znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Prawosławnego Monasteru (=Klasztoru) Męskiego Zwiastowania Najświętszej Marii Panny. Mogliśmy bez żadnych ograniczeń zachwycać się cudownie piękną architekturą budowli sakralnych. Na zdjęciu powyżej nasza grupa z flagą Gminy Kościerzyna przed jedną ze świątyń prawosławnych.

Na zdjęciu powyżej: w niedzielę, 10-go lipca 2011 r. w ostatnim dniu wycieczki zatrzymaliśmy się w miejscowości Choroszcz, gdzie zwiedziliśmy Pałac Branickich i znajdujące się w nim Muzeum Wnętrz Pałacowych.

********************************************************************************************************************************************

Muzeum Przyrodniczo-Leśne BPN, które zwiedzaliśmy z przewodnikiem, jest najstarszym muzeum w polskich parkach narodowych i równocześnie najstarszym, czynnym muzeum województwa podlaskiego. Jego tradycje sięgają okresu międzywojennego, a w swoich zbiorach posiada wiele cennych kolekcji naukowych i rzadkich okazów. Siedzibą Muzeum Przyrodniczo-Leśnego Białowieskiego Parku Narodowego jest nowoczesny budynek, w którym w sposób innowacyjny i atrakcyjny prezentowane są zbiory przyrodnicze z dziedziny zoologii, botaniki, historycznego użytkowania Puszczy. Szczególnie silnie akcentowane są procesy ekologiczne charakterystyczne dla Białowieskiego Parku Narodowego. Byliśmy kompletnie oszołomieni bogactwem ekspozycji, różnorodnością efektów dźwiękowych oraz wizualnych w tym wspaniałym Muzeum (zdjęcie poniżej).

Powyżej na fotografii: Muzeum Przyrodniczo-Leśne w Białowieży z lotu ptaka.


Zdjęcie powyżej przedstawia cerkiew Św. Mikołaja, którą obejrzeliśmy z zewnątrz w czwartek, 7-go lipca w ciągu dnia, a niektórzy z nas wieczorem pięknie iluminowaną mocnymi reflektorami. W 1888 r. Puszcza Białowieska przeszła w prywatne dobra cara Rosji. Rok później w Białowieży przystąpiono do budowy okazałego pałacu. Wyświęcenie nowej cerkwi, uznanej w owym czasie za najpiękniejszą w całej grodzieńskiej guberni, nastąpiło w 1895 r. Jej patronem, podobnie jak poprzedniej świątyni, został św. Mikołaj Cudotwórca. Wieczorem tamtego dnia w cerkwi odprawiono panichidę po zmarłym carze Aleksandrze III. Świątynię zwieńczyły dwie kopuły, z których jedną przeznaczono na dzwonnicę. Ikonostas, wykonany z chińskiej porcelany, sprowadzono z Petersburga (obecnie jest to jedyny tego typu zabytek w Polsce). Ostatecznie prace przy budowie i wystroju ukończono w 1897 r., przed wizytą w Białowieży cara Mikołaja II.



Na dwóch zdjęciach powyżej i poniżej: prawosławny sobór św. Trójcy w Hajnówce, który zwiedziliśmy w piątek, 8-go lipca.
Ludność Hajnówki (21,5 tys. mieszkańców) jest zróżnicowana pod względem religijnym. Większość stanowią wyznawcy prawosławia (ponad 70%). Pozostała ludność jest w wyznania rzymskokatolickiego (około 25%) i protestanckiego (około 5%).
Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny liczy 506,8 tys. wiernych i jest drugim pod względem liczebności Kościołem w Polsce.

Wyznanie prawosławne to jedna z dwóch grup Kościołów, obok Kościoła katolickiego, powstałych w wyniku rozłamu w chrześcijaństwie z 1054 roku (tzw. schizmy wschodniej lub – co uznaje się za historycznie bardziej uzasadnione – schizmy wielkiej).


Na dwóch fotografiach powyżej: Prawosławny Monaster (=Klasztor) Męski Zwiastowania Najświętszej Marii Panny w Supraślu, obok którego byliśmy zakwaterowani w Powiatowym Ośrodku Sportu i Rekreacji "Bukowisko".
.

niedziela, 26 czerwca 2011

Felieton Franciszka Kameckiego

.
Poniżej zamieszczamy tekst Franciszka Kameckiego (ur. 3 października 1940 w Cekcynie) – polskiego poety, duchownego katolickiego, proboszcza parafii w Grucznie (koło Świecia w woj. kujawsko-pomorskim), wykładowcy homiletyki i teologii przepowiadania w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Bydgoskiej. Twórca należy m.in. do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Jest współautorem albumów, scenariuszy i materiałów kościelnych. Jego utwory zostały opublikowane w antologiach, almanachach, w czasopismach, radio i telewizji, w kraju i za granicą, w językach niemieckim, angielskim, czeskim, słoweńskim, słowackim. Redaguje bardzo interesującą stronę internetową http://www.ewangelizacja.net/
Cieszymy się, że od wielu lat (regularnie co dwa tygodnie) możemy się delektować jego wspaniałymi felietonami publikowanymi w dwutygodniku diecezji pelplińskiej "Pielgrzym"





WYCIECZKA Z EMERYTKAMI

Drabiną do nieba 26 VI 2011 (13) [477]

Starzejemy się. I rośnie liczba ludzi starych. I ta liczba podtrzymuje kondycję katolicyzmu polskiego. Ludzie starzy są bowiem bardziej religijni. Wieloletnie doświadczenie nimi rządzi i niepokój przed umieraniem. Są to okoliczności sprzyjające rozmyślaniom. Ożywiają wiarę w życie wieczne, chociaż nie widać u ludzi starych chęci przyspieszania tej radości na ostateczne spotkanie z Bogiem. Wolą oddalać ten ostateczny moment. Ja często mówię, że porządkuję już swoje myślenie i nastawiam się na śmierć jako na szalone szczęście. I za rok, dwa będę stopniowo likwidował materialną stronę posiadanych książek, przedmiotów, nazbieranych pozornych kosztowności i świecidełek, prezentów i martwych idei.

Należę do grona emerytów. Próbujemy wspólnie - ja i inni emeryci, raczej emerytki - uczyć się wypełniać wolny czas starzejącego się dziecka Bożego. Spotykamy się raz w miesiącu na 2,5 godziny. Trochę modlitwy, trochę śpiewu, trochę luźnych rozmów, czytając jakiś tekst z książki lub artykuł z gazety, podjadając upieczone przez panie ciasto, cukierki i owoce, popijając wszystko kawą. Można podziwiać zadbane włosy, twarze, stroje, a najbardziej śliczne zmarszczki. Statystycznie w mojej parafii przypada dziesięć wdów na jednego wdowca. Są jak wierne narzeczone Pana Jezusa - tak pisze o nich ks. Janusz St. Pasierb. Tworzą katolicyzm codziennych praktyk religijnych.

Czasem wyjeżdżamy na cały dzień. Niedawno byliśmy w Pieczyskach nad Zalewem Koronowskim, nad wodą i na plaży, na molo, wypływając dwukrotnie zamówionym telefonicznie stateczkiem (jeden rejs kosztuje 160 zł). Piękna pogoda. Krajobraz znakomity. Mewy, fruwające dzikie kaczki i inne ptaki, po drodze cierpliwi rybacy. Za dużo psich gówienek na plaży. Kąpałem się. Stamtąd pojechaliśmy do Koronowa do bazyliki Wniebowzięcia NMP, gdzie ks. prałat Henryk Pilacki wspaniale nam opowiadał historię cystersów i historię budowy tejże wspaniałej bazyliki, która poprzez pożary, zniszczenia i wielokrotną odbudowę przekształciła się z gotyckiego arcydzieła architektury w barokową wielkość. Wzruszająca korona ołtarzowa z dwoma obrazami - kwadratowym i owalnym. Korona. Od korony pochodzi Koronowo. Wspaniałe stalle, do których wchodzi się depcząc schody w kształcie trzech rzeźbionych lwów. Wielka, bogato zdobiona ambona. Niezwykle rzeźbiony chór i organy. Cztery olbrzymie konfesjonały.

Za ścianą bazyliki od południowej strony w dawnym klasztorze ciężkie więzienie z 700 skazanymi.

Przez Bydgoszcz wracaliśmy z powrotem. Naprzeciw Multikina w McDonald's-ie posilając się frytkami, colą i lodami w czekoladzie. Odwiedzając jeszcze Zgromadzenie Ducha Świętego (na kilka dni przed Zielonym Świątkami), spotykając się z jeżdżącym po całej Europie o. Ryszardem Sumem, słuchając brata Hieronima Majkę, świetnego fotografa, jak objaśniał eksponaty w muzeum misyjnym. Maski, stroje, bębny, afrykańska biżuteria, różne nakrycia głowy, obrazy, fotosy, entuzjazm misjonarzy i nasza wesołość misyjna.

Taka była radość starych kobiet, które są wciąż młode, w zgrabnych kapeluszach wyglądając jak obrazy Pana Boga. Wycieczka nie byle jaka i nie z byle kim, lecz z Bożymi obrazami.

KS. FRANCISZEK KAMECKI
.

piątek, 24 czerwca 2011

ZAPROSZENIE KOŁA PZERI na 30.06.2011 r.

.
ZAPROSZENIE KOŁA PZERI
W czwartek, 30 czerwca 2011 r. o godz. 16.00 w Klubie Seniora (w budynku szkoły) odbędzie się spotkanie organizacyjne uczestników wycieczki na Podlasie i Białostocczyznę oraz zainteresowanych wyjazdem we wrześniu 2011 r. na wycieczkę Kraków – Wadowice – Kalwaria Zebrzydowska – Częstochowa. Wycieczki, jak zwykle, będzie pilotować mgr Elżbieta Brzezińska, przewodnicząca Koła PZERI.
Serdecznie zaprasza Zarząd Koła PZERI

.

piątek, 10 czerwca 2011

IV SPARTAKIADA, relacja i 20 fotografii

.
Już od 4 lat Zarząd Koła PZERI w Wielkim Klińczu organizuje Spartakiadę Seniorów o Puchar Wójta Gminy Kościerzyna. Ostatnia, IV-ta Spartakiada z udziałem 180 osób, miała miejsce w środę, 25-go maja 2011 r.

UWAGA!
Poniżej zamieszczamy zdjęcie i reportaż pani redaktor Edyty Pawłowskiej (obecnej na Spartakiadzie), opublikowane na łamach tygodnika "Gazeta Kościerska",
w czwartek, 2-go czerwca 2011 r.


GRALI W DWA OGNIE, SKAKALI PRZEZ SKAKANKĘ…

Gościnność, domowa atmosfera i dobry humor, to cechy, którymi dzielą się seniorzy z Koła Polskiego Związku Emerytów i Inwalidów. Do tego co roku dokładają sportowego ducha i organizują zawody.

25.05. w hali sportowej w Wielkim Klinczu odbyła się IV Gminna Spartakiada Seniorów o Puchar Wójta Gminy Kościerzyna.

Zanim rozpoczęła się impreza, w siedzibie Zarządu Koła z Wielkiego Klincza odbyło się spotkanie przewodniczących zarządów z kół z Łubiany, Karsina, Osowa, Kościerzyny oraz gospodarzy. Po omówieniu głównych tematów, poczęstowano gości obiadem przygotowanym przez panie z Wielkiego Klincza.

Posileni wszyscy udali się do hali sportowej, by rozpocząć Spartakiadę. Imprezę otworzyli Bożena Jaworska i Leon Snopkowski, czyli władze szczebla okręgowego PZERiI, Kazimierz Szuta przewodniczący Zarządu Oddziału Rejonowego w Kościerzynie, ksiądz proboszcz Roman Ruciński, ksiądz Antoni Burba, Grzegorz Piechowski wójt gminy Kościerzyna oraz przewodnicząca PZERiI w Wielkim Klinczu Elżbieta Brzezińska.

Zawody rozpoczęły się od rzutów do kosza przedstawicieli władz, którzy otworzyli imprezę.

Pierwszą konkurencją były 2 ognie. Duże emocje towarzyszyły już przy selekcji drużyn, jeszcze większe przy rozgrywanych meczach.

- Dużo ćwiczyliśmy te 2 ognie. Człowiek po zimie jest bardzo sztywny. Pierwsze próby były komiczne… Jeden z członków, nie powiem który, bo się obrazi, kilka razy dostał piłką. Raz tak mocno, że się przewrócił na łokcie. A jak się próbował podnieść, to dostał kolejny raz, ale tym razem w cztery litery i znowu go to powaliło. Ale potem było już znacznie lepiej - śmieje się Genowefa Wlaźlak, wiceprzewodnicząca Koła PZERiI z Wielkiego Klincza.

Ze względu na liczbę drużyn zawody 2 ogni były przeplatane z innymi konkurencjami. Po pierwszej turze, rozegranej między Wielkim Klinczem a Osowem (wygrali gospodarze), zorganizowano rzuty do kosza. Najcelniejszą grupą okazali się seniorzy z Łubiany i Karsina, najgorzej tym razem wypadł Wielki Klincz. Następnie rozegrano kolejną turę 2 ogni między Łubianą a Kościerzyną, w której zwycięstwo odniosła Łubiana. Ciekawą konkurencją, ale i wymagającą nie lada wysiłku od uczestników, były skoki przez skakankę. Tu bezkonkurencyjna okazała się seniorka z Karsina, która bez najmniejszego wysiłku mogłaby skakać znacznie dłużej niż czas przewidywany na tę konkurencję. Następnie rozegrano slalom unihokeja. Tu trzeba się było wykazać i prędkością, i zwinnością. I tę konkurencję wygrała Łubiana, najsłabiej poradził sobie Karsin. W kolejnej konkurencji, zbijaniu kręgli, wygrali członkowie koła z Kościerzyny. I to byłe ostatnie zawody podczas tegorocznej Spartakiady Seniorów.

- Zabawa fantastyczna. Jak widać ani zapału sportowców, ani energii kibiców tu nie brakuje. Może to smutne, co powiem, ale szkoda, że tylko starsi pokazują, jak się dobrze bawią. Bo jakoś w młodym pokoleniu duch takiej zabawy gdzieś zaniknął. Wielkie gratulacje dla organizatorów i dla wszystkich, którzy tu dziś przybyli i brali czynny udział - powiedział G. Piechowski.

W przerwach między poszczególnymi konkurencjami, występowały panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Małego Klincza. Zatańczyły dla widzów kankana oraz pokazały scenkę „Szukam pracy”, którą wystawiły podczas Powiatowego Turnieju KGW. Inną ciekawostką przygotowaną przez organizatorów była nauka chodzenia. Niby nic wielkiego, a jednak… „Zajęcia” poprowadził Zdzisław Brzeziński, który pokazał, jak się chodzi na rękach!

- Świetnie się dziś bawiłem! Prawie jak 18-latek! Szkoda, że muszę już uciekać, ale niestety obowiązki czekają - powiedział ks. A. Burba.

Po dwóch godzinach zmagań nastąpiło podsumowanie wyników wszystkich konkurencji. Nie obyło się bez dogrywki o III miejsce między kołami z Kościerzyny i Karsina. W końcu po kilku nieudanych próbach rzutów do kosza wygrała Kościerzyna. II miejsce zajęła Łubiana, a I po raz kolejny seniorzy z Wielkiego Klincza. Po rozdaniu pucharów, nagród i dyplomów wszyscy udali się do Sali Wiejskiej, gdzie odbyła się zabawa taneczna przy dźwiękach orkiestry „Cztery Asy”

- Bardzo kibicowałem naszym seniorom. Jako prezesowi nie bardzo wypadało mi brać udział w zawodach, ale na trybunach czynnie brałem udział w kibicowaniu. Bo chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę. Ideą tej imprezy, oprócz oczywiście sportowej zdrowej walki, jest także uaktywnienie naszych seniorek, w większości wdów. Tutaj mają zapomnieć o samotności, o tym, co je boli, co strzyka… Tutaj mają się zabawić. Widać, że bardzo dobrze się te nasze panie bawią, zresztą jak i wszyscy przybyli - skomentował K. Szuta.

- Wydaje mi się, że jako gospodarze, stanęliśmy na wysokości zadania. Przygotowaliśmy interesujące konkurencje. Po raz pierwszy na Spartakiadzie zorganizowaliśmy grę zespołową. Nie trzeba było zachęcać do udziału w konkurencjach. Przez ten parkiet przebiegło dziś około 60 osób, co jest dowodem na to jak chętnie nasi seniorzy uczestniczyli w zawodach - podsumowała E. Brzezińska.

Za rok znowu Koło z Wielkiego Klincza będzie organizatorem Spartakiady Seniorów. Nie mamy wątpliwości, że kolejne zawody będą tak samo emocjonujące i ciekawe jak te, na których gościliśmy.

E.P.




















[Kazimiera Dąbkiewicz, członkini naszego koła, wykonała 320 zdjęć na Spartakiadzie. Spośród tej sporej ilości prawdziwych dzieł sztuki wybraliśmy tylko 19 fotografii widocznych powyżej]
.